PolskiBlogKosmetyczny.pl

Gabinet od kuchni

Gabinet kosmetyczny (nie)idealny

Branża kosmetyczna w Polsce jest jedną z najszybciej i najmocniej rozwijających się w Europie. Innowacyjne technologie, dobrze wyposażone uczelnie i jednostki szkoleniowe, a także instytucje samorządowe oferujące pomoc w uzyskaniu dofinansowania na rozpoczęcie działalności, powodują iż na polskim rynku, “na każdym rogu” powstaje gabinet kosmetyczny. Zmienia się także podejście klientów, dziś usługa kosmetyczna nie jest utożsamiana z dobrem luksusowym a wręcz obowiązkiem koniecznym. Według oficjalnych danych, w Polsce jest zarejestrowanych ponad 30 tys. gabinetów kosmetycznych, fryzjerskich, salonów urody i SPA (wg. PKD 96.02.Z – “Fryzjerstwo i pozostałe zabiegi kosmetyczne”).

Jak wybrać właściwy gabinet kosmetyczny? Na co szczególnie zwrócić uwagę, a czego unikać?

Pytanie trudne i skomplikowane, ponieważ oprócz kilku podstawowych elementów jak: wykwalifikowany personel, bezpieczeństwo, higiena, bogate wyposażenie itd. (temat na osobny wpis), dochodzą jeszcze kwestie, takie jak: komfort, przyjazna atmosfera i to…”coś”.

To “coś” albo się ma albo się nie ma. Dla każdego będzie to coś innego. Dla jednych to dogodna lokalizacja, dla innych ładne wnętrze, a dla kolejnych drugi człowiek i to, co sobą reprezentuje. Nie tylko jako kosmetyczka (dziesiątki certyfikatów potwierdzających kwalifikacje i umiejętności), ale przede wszystkim jako człowiek, osoba, której mamy zaufać i nawiązać relację. Dla mnie rzecz niebywale priorytetowa, jak nie najważniejsza.

Od wielu lat prowadzę szkolenia, jeżdżę i odwiedzam różne miejsca i spotykam różne osoby. Najczęściej są to ludzie z ogromną pasją i predyspozycjami do wykonywania tego zawodu. Uśmiechnięci, empatyczni, otwarci. Kilka dni temu przeprowadzałam szkolenie z karboksyterapii w jednej z nowo otwartych klinik. Niestety, mimo pięknie urządzonego gabinetu, wyposażonego w najnowsze i najdroższe technologie, wyczuwało się pustkę i napięcie. Brak swobodnej atmosfery, prawidłowej komunikacji i sympatii pomiędzy personelem a właścicielami oraz ogólnie panujące tam zmanierowanie było przytłaczające :( Nastrój, który tam panował był ciężki i odstraszający, powodujący uczucie “niestrawności”. Pokładam wszelką nadzieję, iż tego typu zachowania nie są wyczuwalne przez Klientów, a tym samym gabinet odnajdzie swoich odbiorców.

Drogie Panie i Panowie, ten zawód to nie tylko podążanie za trendami, otaczanie się najwyższej klasy aparaturą, czy wystrojem gabinetu jak z katalogu. To przede wszystkim praca z drugim człowiekiem. Czasem ciężka, żmudna i wcale nie tak bajecznie opłacalna finansowo, ale dająca niebywałą satysfakcję i radość nawet z drobnej “pomocy “drugiej osobie.

Wiele lat temu – jeszcze podczas pięknych czasów studenckich – musiałam odbyć praktykę zawodową. Każda z nas z wielkim podekscytowaniem czekała na tę chwilę – pierwsze kroki w gabinecie kosmetycznym! Podczas zajęć organizacyjnych “pani od praktyk” – osoba niebywale doświadczona, prowadząca gabinet kosmetyczny od ponad 20 lat, sprawująca pieczę nad dziewczynami (pomagała w organizacji i pilnowała abyśmy przez 6 tygodni nie myły tylko podłogi;) ) opowiedziała nam anegdotkę.

“Pewnego razu w gabinecie… Jesienny, szaro-bury dzień, aura niesprzyjająca pracy. Praktykantka krząta się z kąta w kąt z posępną miną. Nagle do gabinetu wkracza klientka, i nim zdążyła się przywitać, uczennica znienacka odwraca się i pyta “czego?” na co skonfundowana klientka odpowiada “niczego” i wychodzi…”

Do dziś nie wiem czy była to podkoloryzowana historyjka mająca na celu uświadomienie nam jak niezmiernie ważne są predyspozycje do tego zawodu. Nie tylko manualne ale i interpersonalne. W każdym razie zadziałało :)

Reasumując drodzy Państwo, uśmiechajmy się, bądźmy życzliwi dla siebie wzajemnie to nic nie kosztuje, a uwierzcie mi – to procentuje :)

1 komentarz Gabinet kosmetyczny (nie)idealny

  1. Majka

    Zgadzam się, nie ma nic gorszego od ludzi toksycznych, zwłaszcza w szeroko pojętej branży usług. Do kosmetyczki idę po to aby się zrelaksować, poczuć piękną i zadbaną. Zrezygnowałam niedawno z usług salonu, do którego mama zaprowadziła mnie pierwszy raz przed studniówką. Wydawało mi się, że nie pozwolę się dotknąć innej osobie niż Pani Basi lub jednej z jej młodych pracownic. Do czasu… Pani Basia jest obecnie sędziwą kobietą, która jedynie dogląda interesu, a pałeczkę przejęła jej córka. Tragedia. Kobieta obrażona na cały świat, a już najbardziej na Klientki, które w jej mniemaniu zawracają d***ę. Szkoda ale salon Pani Basi bezpowrotnie stracił wierną, od ponad 20 lat, Klientkę.

    Odpowiedz

Zostaw komentarz